Przygotowania #3
Okazuje się, że przygotowania idą całkiem dobrze!
Jeszcze niedawno nasza rowerowa podróż była "tylko" marzeniem, hasłem rzuconym między sobą. Dziś powoli zaczyna się realizować!
Kiedy upewniliśmy się, że mamy już gdzie spać i czym jechać... musieliśmy przemyśleć kwestie gotowania/ jedzenia w trasie.
Oczywiście, że poczułam się za to odpowiedzialna, bo w domu również to głównie ja decyduję o tym co jemy - zajmuję się zakupami, planowaniem posiłków, gotowaniem. Myślę, że trasa tego nie zmieni... a w drodze może być trudniej realizować wszystkie zachcianki.
Moją obawą jest to... że nie gotowaliśmy w terenie!
Zwykle na nasze wyprawy (nawet kilkudniowe) zabieraliśmy ze sobą suchy prowiant, albo wcześniej przygotowane jedzenie LUB korzystaliśmy z oferty przydrożnych barów czy restauracji. Niewykluczone, że również tym razem będziemy smakować lokalne przysmaki, ale ze względu na budżet nie będzie to nasza "codzienność". Musimy znaleźć własną rutynę, swoje smaki i sprawdzone przepisy jednogarnkowe, które sprawdzą się w trasie. Wszystko przed nami - może wyjdzie z tego jakaś biwakowa książka kucharska...
#3 Wybraliśmy kuchenkę!
Zdecydowaliśmy się na zakup kuchenki turystycznej na paliwo, chociaż wybór był naprawdę trudny. Można przeglądać tysiące modele - gazowe palniki, "piecyki" opalane drewnem, kuchenki spirytusowe... w każdym rozmiarze i kształcie! W zasadzie ogranicza nas tylko budżet.
Nasza kuchenka to turystyczna kuchenka Fire Maple - palnik z butlą na paliwo, upolowana na allegro.
Czym się kierowaliśmy?
- opinie,
- sprawdzona marka,
- łatwość w dostępie do paliwa,
- szybkość gotowania.
Przyznamy się do czegoś - naszym pierwszym wyborem był paliwowy Colleman, zachwalany w internetach... i TAK - zamówiliśmy ten model, ale był to solidny, a co za tym idzie CIĘŻKI SPRZĘT. Dodatkowo nieco nieporęczny i nieustawny gabaryt, jak na przewóz w sakwie... oraz nie do końca wiedzieliśmy JAK "zlewać" pozostałe w zbiorniku paliwo i jak je przewozić/uzupełniać. Prawdopodobnie należałoby mieć lejek i dodatkową butlę do magazynowania paliwka (?) - wszyscy zaprawieni w boju biwakowicze pewnie się teraz lekko uśmiechają, ale dla nas - początkujących te sprawy nie były takie oczywiste :)
Nasz drugi wybór - ciągle w fazie testów. Damy znać jak się spisuje na trasie!
A do naszej kuchni już wcześniej zakupiliśmy kempingowe naczynia, składane sztućce i pojemniki na żywność. Mamy składany stolik, taboreciki (łupy z Temu) oraz osłonkę przeciwwietrzną. Potrzebujemy jeszcze zorganizować kilka drobiazgów - i będziemy gotowi!
Z wielką chęcią już niedługo zaprezentujemy Wam to, co zabieramy ze sobą w trasę!
Dołączymy wówczas zdjęcia do tego wpisu i być może pierwsze już opinie z użytkowania...
Smacznego! (OBY).
Do miłego! @rowerodzinka.
Komentarze
Prześlij komentarz